Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/1998. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/1998. Pokaż wszystkie posty

Rozważania poświąteczne

Pragnę ogłosić wszem i wobec, iż zima wreszcie nas opuściła, odchodząc tam, gdzie jej miejsce - na biegun północny. W związku z powyższym wróciłem na ulubioną ławkę w moim ulubionym parku, aby tam usiąść i podumać. Wielką radość sprawia mi widok odradzającej się przyrody, którą zła zima wymroziła do cna. Żałuję, że wielu zostaje teraz w domach i podziwia telewizję.

Pokochajcie miasto

Gdy tylko trafi się chwila wolnego czasu, wszyscy uciekają z "brzydkiego, brudnego i hałaśliwego" miasta, od "nieczułych" ludzi. Do natury. Ciekawi mnie tylko, dlaczego to miejsce - źródło wszelkiego zła i niesprawiedliwości - jest tak tłumnie zamieszkałe właśnie przez tych, co się chcą z niego jak najprędzej wynieść? Pytanie wydaje się retoryczne, lecz na nie odpowiem.

Miasto jest optymalnym środowiskiem człowieka. Sam je przecież stworzył. Na łonie natury, gdzie nasz leśny człowiek czuje się jak w raju, szybko zatęskniłby on za podstawowymi wygodami: ciepłem i bezpieczeństwem. Spróbujcie zgubić się zimą w Bieszczadach. Światło w oknach schroniska wydaje się najpiękniejszym widokiem w życiu. Nie każdy potrafi bowiem sam zbudować sobie dom. A i pożywienie łatwiej kupić w sklepie niż ustrzelić z łuku. Broń palna jest przecież nieekologiczna.

Był sobie sobór

Plac Saski. Jedno z wielu miejsc, gdzie na przełomie XIX i XX wieku stała prawosławna świątynia. Niestety wraz z kilkudziesięcioma innymi obiektami została ona zniszczona, po odzyskaniu niepodległości przez Polskę, uznana za symbol cesarskiego reżimu. Mam na myśli sobór św. Aleksandra Newskiego, który w stosunkowo krótkim okresie swego istnienia ( 1894 - 1926 ) wywołał wiele namiętności i sporów zarówno artystycznej jak i politycznej natury.

Moim celem nie będzie jednak roztrząsanie kwestii, czy świątynia ta powinna była być wybudowana, czy też nie. Warto jednak podkreślić, że sam akt jej wyburzenia nie mówi dobrze o stanie tolerancji ówcześnie rządzących. ( to znaczy w II Rzeczypospolitej ) Polaków. Zacznijmy jednak od początku ...

Praskie środy

Każdy z nas zapewne zna pewną znaną maksymę: „Nic w przyrodzie nie ginie”. Kto ją pierwszy wypowiedział, kiedy i w jakich okolicznościach nie wiadomo, ale ważne, że jest i służy nam bardzo często dodając otuchy, gdy coś gdzieś się zawieruszy. Oczywiście nie zawsze jest ona prawdziwa, ale prawdziwe to może być to, że jutro będzie kolejny dzień roku, albo że cytuję: „na każde ciało zanurzone w cieczy działa ku górze siła wyporu równa co do wartości ciężarowi cieczy wypartej przez to ciało”. Koniec cytatu.

Dlaczego jednak ją wspominam, skoro nie ma ona zbyt dużo wspólnego z Praskimi Środami? Ano dlatego, że jednak ma i to dużo, jak choćby to, że każda środa jest po wtorku, a po środzie jest czwartek. Ale najważniejsze to, że jak nie ma spotkania w jedną środę, to będzie w następną, a jak nie w następną, to jeszcze w następną, aż w końcu... będzie, czyli czekajcie aż się doczekacie. Nie czekanie jest jednak najważniejsze, lecz treść. A oto i ona.

Jeszcze o papieżach

Artykuł Bogusia z poprzedniego numeru „Artosu” natchnął i mnie do napisania kilku słów na temat problemu papiestwa i autorytetu w Kościele. Zacznę od wspomnienia pewnej rozmowy z kilkoma moimi przyjaciółmi na temat roli różnych organizacji politycznych w historii. W pewnej chwili jeden z kolegów (katolik, nie nominalny lecz głęboko wierzący) stwierdził, że „jak naucza papież, Szatan może używać pewnych ruchów czy organizacji politycznych, jako swojego narzędzia”. Zastanowiło mnie wtedy, dlaczego wniosek tak oczywisty musiał być wsparty opinią papieską. Ten z życia wzięty przykład ma, jak sadzę, odzwierciedlenie w całym właściwie życiu religijnym naszych „zachodnich braci odłączonych”. Rzymski katolik karmiony jest bowiem „od kołyski aż po grób” niezliczoną ilością listów pasterskich Episkopatu, na każdy niemal temat posiada odpowiednią papieską encyklikę lub list apostolski, w każdym momencie wie - przynajmniej teoretycznie - co ma sądzić o danej sprawie. Na tle rzymskiego katolicyzmu prawosławie wydaje się religią wolności ale i milczenia, gdyż w wielu ważnych sprawach Cerkiew się nie wypowiada, bądź wypowiada się sporadycznie (przynajmniej u nas, w Polsce).

Herezje chrystologiczne

O istocie herezji była już mowa na łamach naszego pisma, więc może tylko w niewielkim skrócie przypomnę o co w tym wszystkim chodzi.

Ogólnie rzecz ujmując herezja to błędna nauka przeciwstawiająca się obowiązującym dogmatom wiary, jest próbą interpretacji tego, co już jest i co zostało ustalone przez Sobory Powszechne. Herezje były, są i zapewne będą i bez nich nie byłoby Kościoła w dzisiejszym kształcie. Oczywiście są zjawiskiem mającym negatywny wpływ na funkcjonowanie społeczności chrześcijańskiej, rozbijając ją i doprowadzając do schizm, ale bez wątpienia, i to jest moje prywatne zdanie oparte na rozmowach z kapłanami, miały one przeogromny wpływ na rozwój teologii, utwierdziły chrześcijan w wierze, skrystalizowały jej podwaliny.

Uwaga na darowane pisanki!

Cicha, gwieździsta noc. Uroczyste dźwięki dzwonów rozbrzmiewają w wiosennym powietrzu na całą okolicę. Nie zagłuszają one jednak śpiewanego przez chór troparu. "Woskresienije Twoje Chrystie Spasie". Blask niesionych przez wiernych świec tysiącami punkcików rozświetla ciemności... Wielka radość przepełniająca wszystkie sarca. Przebaczenie i pojednanie.

W Ziemi Świętej

Dwa lata temu miałem przyjemność uczestniczyć w II Międzynarodowej Pielgrzymce do Ziemi Świętej zorganizowanej przez Światową Federację Organizacji Młodzieży Prawosławnej - Syndesmos, na czele z panem Dmitri Oikonomou - prezydentem tejże organizacji. W organizowaniu pielgrzymki pomoc okazali także sekretarz Syndesmosu Włodzimierz Misijuk, Prawosławny Patriarchat Jerozolimy i Bractwo Młodzieży Prawosławnej parafii św. Jakuba w Jerozolimie.

Po przybyciu naszej 3-osobowej delegacji z Polski do Jerozolimy zadomowiliśmy się w greckim (prawosławnym) monasterze św. Krzyża. Tam też spotkaliśmy pozostałych pielgrzymów. Przybyli oni z wielu krajów świata (Rosji , Rumunii, Anglii , Grecji , Holandii). Łącznie było nas 21 osób.

Coś o terminach Paschy

Nietrudno zauważyć, że bardzo rzadko zdarza nam się świętować Paschę w tym samym czasie, co Kościół Rzymskokatolicki. Powodem takiego stanu rzeczy jest różnica w sposobie wyznaczania daty najważniejszego święta chrześcijan. Katolicy świętują Wielkanoc w pierwszą niedzielę po wiosennej pełni księżyca. Cerkiew Prawosławna uznaje jeszcze jeden warunek. Niedziela Wielkanocna musi wypadać po zakończeniu paschy żydowskiej.

Żydzi zaczynają świętować Paschę (Pesach) w nocy z 14 na 15 nisana. Jest to tak zwana noc sederu (Erew Pesach), kiedy to rodziny żydowskie spożywają wspólną wieczerzę. Jedzą macę, piją cztery kielichy wina i czytają Pismo. Święto Pesach ustanowione jest na pamiątkę wybawienia z niewoli egipskiej. Trwa siedem dni (w diasporze osiem), podczas których zabronione jest spożywanie kwaszonego chleba. Kończy się 21 nisana odprawieniem w synagodze ceremonii rozstąpienia się morza (Wj 14,21).

Ikona Zmartwychwstania Chrystusa

Ewangeliści nie opisują dokładnie momentu Zmartwychwstania Jezusa, w przeciwieństwie do Ukrzyżowania. Na ikonach Prawosławie nie przedstawia momentu wyjścia Chrystusa z grobu, gdyż takie przedstawienie usuwa misterium i deformuje prawdę. Tradycja zna dwa typy ikony Zmartwychwstania: Kobiety-mironosice przy grobie i Zstąpienie Chrystusa do otchłani, przedstawiona na naszej okładce. Często podpisuje się ją "Anastasis", czyli Powstanie z martwych.

Krzyż i Zmartwychwstanie

Już niedługo zabrzmią w naszych cerkwiach radosne słowa troparionu zmartwychwstania Pana Naszego Jezusa Chrystusa. Już niebawem pozdrawiać się będziemy wielkanocnym pozdrowieniem „Christos woskres”. Daremna bowiem, zgodnie ze słowami apostoła narodów, byłaby nasza wiara gdyby Chrystus nie zmartwychwstał (1Kor 15, 14).

Rozważając tajemnicę zmartwychwstania nie sposób pominąć ofiary krzyża, gdyż ona właśnie objawia zbawcze znaczenie męki i śmierci Syna Bożego. W rozłożeniu akcentów na te właśnie kwestie zasadzają się różnice w ich pojmowaniu przez Kościół prawosławny i Kościół rzymski. Świecki teolog prawosławny Paul Evdokimov (1901-1970) przyczynę tego widzi we wpływie, jaki na zachodnią duchowość wywarły wyprawy krzyżowe i rozwinięty pod ich wpływem kult sakramentu i Najświętszego Serca Jezusa. Jawna materializacja przejawów niebiańskiej rzeczywistości (np. wystawianie świętych darów dla adoracji, święto Bożego Ciała ustalone w 1264r przez Urbana IV) skupiła zachodni świat chrześcijański wokół Krzyża z ukierunkowaniem kultu w stronę cierpiącego człowieczeństwa Chrystusa. Prawosławie nie zatrzymało się na rozważaniu cierpiącego Mesjasza tylko jako człowieka.

Chrystos Woskresie!

Tymi słowami w okresie paschalnym prawosławni pozdrawiają się wzajemnie. Napełniają nas one radością i ciepłem. Jak wiosenne słońce pobudza wegetację roślin, tak słowa "Chrystos Woskresie" wzywają nas do życia wiecznego. Utwardzają naszą wiarę w zwycięstwo Chrystusa i w nasze zbawienie. W Te Dni umacnia się więź rodzinna i braterska oraz przywiązanie do naszej duchowej matki - Cerkwi Prawosławnej.W okresie świąt Zmartwychwstania Pańskiego każdy chrześcijanin spieszy do Domu Bożego - swojej świątyni, żeby usłyszeć radosne "Chrystos Woskresie".

Wstępniak



Kolejne święta spędzamy razem. Cieszymy się z tego tym bardziej, że ten numer "Artosu" - piąty - jest naszym malutkim jubileuszem. Nie poprzestaliśmy na dwóch numerach, jak wielu przewidywało. To także Wasza zasługa, Drodzy Czytelnicy. Bo czyż można nie wydać kolejnego numeru, gdy po liturgii pytacie nas, kiedy będzie następny numer? Zwłaszcza, że ciągle doświadczaliśmy niesamowitej wprost życzliwości i wsparcia ze strony Naszego Proboszcza. Sami przyznacie, że trudno byłoby Was Wszystkich zawieść. Dziękujemy za wsparcie i liczymy na nie w przyszłości. Także w postaci artykułów Waszego autorstwa.