Drodzy przyjaciele,
Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem najnowszy numer "Artosa". Wyrażam swoje wielkie uznanie dla Was, którzy dzielicie się w nim swoim doświadczaniem wiary oraz przynależności do Cerkwi. To cenna inicjatywa, gdyż jej treść ubogaca wiedzę czytelników o naszej Cerkwi jak również pozwala jeszcze bardziej odczuć ducha jedności z innymi jej członkami. Ze szczególnym zainteresowaniem przeczytałem artykuł o Cerkwi rumuńskiej, a także reportaż ukazujący oblicze parafii w Darmstadt.
W bieżącym numerze zamieściliście również dość ostrą krytykę tzw. tendencji ekumenicznych które obecnie pojawiają się w rozmaitych "postaciach" chrześcijaństwa, w tym również w Cerkwi prawosławnej ("Refleksje o dwóch płucach" oraz artykuł pochodzący z listu jednego z czytelników). Podzielam większość obaw autorów, ale jednocześnie martwi mnie nieustępliwy ton krytyki, którą autorzy wysuwają pod adresem niektórych hierarchów Cerkwi.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nr 11/2000. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nr 11/2000. Pokaż wszystkie posty
Ludzie listy piszą...
Okiem Pelagii
"Polska to bardzo dziwna kraja", mawiał niegdyś w telewizji Zulu Gula vel Tadeusz Ross. Jedynie ona wydała na świat przedziwną istotę, księdza - żołnierza. Wprawdzie i Irlandczycy śpiewają pieśni o dzielnym ojcu Murphy, który wspierał antyangielskich powstańców, a później udał się z niedobitkami powstania na emigrację do Francji, ale "brave Father Murphy" przynajmniej nie biegał z bronią po lasach. Natomiast jeden z bohaterów Powstania Styczniowego, ksiądz Brzóska, i owszem. Nie tylko biegał, ale jej używał kiedy było trzeba, tzn. kiedy w zasięgu wystrzału znalazł się jakiś Kozak lub inny Moskal. Co mogło zmusić owego kapłana (notabene szykuje się kanonizacja) do przelewania krwi, a więc do absolutnego zaprzeczenia swemu powołaniu? Myślę, że niebagatelną rolę odegrali tu nasi Wielcy Romantycy i ich wynalazek - polski mesjanizm.
Krótka historia ze św. Góry Atos
Kilka lat temu pewien poszukujący prawdy młody człowiek przyjechał na Św. Górę Atos. W czasie rozmowy z igumenem monasteru, w którym przyszło mu się zatrzymać, powiedział: "Ojcze, moje serce pożąda życia duchowego, wysiłku, nieustannego przebywania w Bogu, nauk starców. Poucz mnie, w jaki sposób mam zdobywać szczyty życia duchowego".
Igumen pomyślawszy chwilkę podszedł do półki z książkami, pogrzebał chwilkę i nieoczekiwanie wręczył mu "Davida Copperfielda" Dickensa.
"Co to, ojcze?" - oburzył się młody poszukiwacz Boga - "przecież to wiktoriańska ramota, sentymentalizm i w ogóle dzieło zachodniej kultury?!"
Igumen uśmiechnął się i rzekł: "Dopóki nie nauczysz się patrzyć na życie prosto i po chrześcijańsku, tak jak czynił to młody David Copperfield - szczerze, serdecznie, z życzliwością wobec bliźnich - nie pomoże ci żadna "duchowość", a lektura Świętych Ojców tylko ci zaszkodzi, przemieni cię w duchowego potwora i przyniesie szkodę, a nie pożytek twojej duszy."
Igumen pomyślawszy chwilkę podszedł do półki z książkami, pogrzebał chwilkę i nieoczekiwanie wręczył mu "Davida Copperfielda" Dickensa.
"Co to, ojcze?" - oburzył się młody poszukiwacz Boga - "przecież to wiktoriańska ramota, sentymentalizm i w ogóle dzieło zachodniej kultury?!"
Igumen uśmiechnął się i rzekł: "Dopóki nie nauczysz się patrzyć na życie prosto i po chrześcijańsku, tak jak czynił to młody David Copperfield - szczerze, serdecznie, z życzliwością wobec bliźnich - nie pomoże ci żadna "duchowość", a lektura Świętych Ojców tylko ci zaszkodzi, przemieni cię w duchowego potwora i przyniesie szkodę, a nie pożytek twojej duszy."
O grzechu "umartwiania się"
Wstaje chłop z rana do roboty. Zdrowy jak wół, trzy jajka zjadł, herbatą z cukrem i cytryną popił, robotę ma i narzeka. Ludzie, jak on narzeka! Jaki on jest nieszczęśliwy, i to od razu. Nie rozumie, że zdrowy jest, ma co jeść i robotę. Nieee..., niestety, ma od razu dół, źle. Zamiast się cieszyć. I o co on tak się martwi? Ludzie, tragedia! Że sąsiad ma lepszy samochód, że on dzieciakowi takiego samego roweru górskiego nie kupił, że jego żona ma krzywe nogi. I to tak idzie. Ta jego żona też się martwi, że po co ona za takiego niedojdę wyszła, że jakby innego miała, to by przynajmniej jakieś życie miała. I kto to mówi? Sama ledwie chłopa znalazła, Tabaza jedna, toż zupełnie się babie, za przeproszeniem, we łbie pomieszało. Mówię Wam, tragedia. W robocie też tragedia, bo robić trzeba, bo za mało płacą, ale jakby po zasiłek stała, to by lepiej było, co? Z tego gadania to dzieciaki też zaczęły strasznie narzekać na starych. Kompletna tragedia starszych i młodszych w schizofrenicznym wydaniu.
Dlaczego każdej niedzieli i w okresie Pięćdziesiątnicy modlimy się w cerkwi bez klękania?
Wielokrotnie, będąc „przypadkowym przechodniem”, zauważam w czasie nabożeństw następujące zjawisko: część wiernych klęczy a część stoi i to wcale nie z powodu braku miejsca, chociaż i ten brak czasami może być przyczyną. Ci stojący uważani są często za łamiących reguły obowiązujące w cerkwi i patrzy się na nich z błyskiem wrogości czy wyższości w oku. Ponieważ należę do tzw. stojących wiernych, zacząłem się zastanawiać kto ma rację, bo czasami wzrok tych klęczących był tak powalający z nóg, że trzęsły mi się one i uginały samoczynnie (i wtedy musiała zadziałać siła woli, która na ogół wygrywała tę wewnętrzną walkę). Aby się długo nie zastanawiać i odpowiedzieć sobie i innym na dręczące mnie pytanie, spróbowałem poszperać tu i ówdzie w nadziei znalezienia odpowiedzi na "problem klęczenia". Poniżej przedstawiam wyniki tego szperania.
Ostry wiatr z zachodu
Najwcześniejsze informacje na temat pielgrzymek do Jerozolimy sięgają roku 333. Wówczas to, przynajmniej jeśli chodzi o kraje zachodnie, owego pionierskiego wyczynu dokonał prawdopodobnie Galijczyk, pątnik z Bordeaux. Z czasem przybywało naśladowców. Chętnych nie odstraszały niebezpieczeństwa związane z podróżą. Liczba pielgrzymów wciąż rosła, mimo że w przypadku zagrożenia podróżny nie mógł się nawet bronić, aby tak szlachetnego przedsięwzięcia nie skalać użyciem przemocy. Inaczej zaczęto na Zachodzie rozumieć pojęcie pielgrzymki dopiero za panowania papieża Urbana II. (1088-1099), który w 1096 r. zorganizował pierwszą wyprawę krzyżową do Ziemi Świętej. Cel był bardzo pobożny - obrona Grobu Pańskiego przed Saracenami. Odtąd pątnikiem był uzbrojony pielgrzym, a pielgrzymka - zbrojną wyprawą na chwałę Bożą.
Konstanty Wasyl Ostrogski
W niniejszym artykule chcę zaprezentować wkład księcia w sprawy prawosławia w XVI oraz początku XVII wieku.
Za datę narodzin księcia Konstantego uznaje się drugą połowę 1524r. lub początek 1525r, zaś za miejsce urodzin - Dubno. Nauki młody książę pobierał w domu; zajęty jednak kolejnymi procesami nie mógł być zbyt pilnym uczniem. Jego znajomość łaciny nie była najlepsza; biegle natomiast książę posługiwał się językiem polskim. Rzemiosła wojennego, które dawało możliwość „zdobycia pozycji” w elicie możnowładczej młody Konstanty Ostrogski uczył się u boku Fedora Sanguszki (jednego z uczestników walk z najazdami tatarskimi i mołdawskimi). Oprócz udziału w walkach na pograniczu książę Konstanty zdobywał coraz mocniejszą pozycję na scenie politycznej Litwy, choć w dużej mierze swoje sukcesy zawdzięczać musiał sukcesom swojego ojca oraz odziedziczonemu po nim majątkowi. W 1550r. książę Ostrogski został mianowany starostą włodzimierskim oraz marszałkiem ziemi wołyńskiej. Z biegiem czasu na Litwie starostowie stanowili najważniejsze ogniwo administracji państwowej. Podobnie rzecz miała się i w Koronie. Sprawowanie nowych urzędów dawało ponadto księciu Konstantemu samodzielniejszą pozycję na polu bitwy. 5 grudnia 1559r. Konstanty Wasyl Ostrogski mianowany został wojewodą kijowskim. Była to najwyższa godność na ziemiach ruskich Litwy.
Za datę narodzin księcia Konstantego uznaje się drugą połowę 1524r. lub początek 1525r, zaś za miejsce urodzin - Dubno. Nauki młody książę pobierał w domu; zajęty jednak kolejnymi procesami nie mógł być zbyt pilnym uczniem. Jego znajomość łaciny nie była najlepsza; biegle natomiast książę posługiwał się językiem polskim. Rzemiosła wojennego, które dawało możliwość „zdobycia pozycji” w elicie możnowładczej młody Konstanty Ostrogski uczył się u boku Fedora Sanguszki (jednego z uczestników walk z najazdami tatarskimi i mołdawskimi). Oprócz udziału w walkach na pograniczu książę Konstanty zdobywał coraz mocniejszą pozycję na scenie politycznej Litwy, choć w dużej mierze swoje sukcesy zawdzięczać musiał sukcesom swojego ojca oraz odziedziczonemu po nim majątkowi. W 1550r. książę Ostrogski został mianowany starostą włodzimierskim oraz marszałkiem ziemi wołyńskiej. Z biegiem czasu na Litwie starostowie stanowili najważniejsze ogniwo administracji państwowej. Podobnie rzecz miała się i w Koronie. Sprawowanie nowych urzędów dawało ponadto księciu Konstantemu samodzielniejszą pozycję na polu bitwy. 5 grudnia 1559r. Konstanty Wasyl Ostrogski mianowany został wojewodą kijowskim. Była to najwyższa godność na ziemiach ruskich Litwy.
…zstąpił z nieba…
Stwierdzenie, że Syn Boży „zstąpił z nieba i wcielił się ” nie oznacza, że znajduje się On „gdzieś tam” we wszechświecie i zstępuje na Ziemię. Zstąpienie z niebios jest biblijnym sposobem mówienia, że Syn Boży przychodzi z zupełnie innego, świętego istnienia Boga, będącego poza granicami przestrzeni i czasu, istniejącego poza stworzonym, fizycznym światem. Ze stwierdzenia tego nie wynika oczywiście fakt, że przed Wcieleniem Syn Boży był zupełnie nieobecny w świecie. Syn zawsze był „w świecie”, „świat przezeń powstał” (Jan 1:10). Jako stworzony na obraz i podobieństwo Boga, każdy człowiek – właśnie przez bycie człowiekiem – jest odbiciem boskiego Syna, który sam jest „obrazem Boga niewidzialnego, pierworodnym wszelkiego stworzenia” (Kol 1:15), „odblaskiem chwały i odbiciem jego istoty” (Heb 1:3). Tak więc Syn, Słowo, Obraz, Blask Boga, jak jest On nazywany w Biblii, był zawsze w świecie przez obecność w każdym ze swoich „stworzonych obrazów”, nie tylko jako ich twórca, ale też jako ten, którego istotę dzielą i odzwierciedlają wszystkie istoty.
...jednorodzony Syn Boży...
Jezus jest jednym z Bogiem jako Jego Jednorodzony Syn. Jest to ewangeliczne stwierdzenie sformułowane przez świętych ojców na Soborze Nicejskim w następujący sposób:
„…I w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało.”Wersy te mówią o Synu Bożym, zwanym także Słowem lub Logosem Bożym, przed wydaniem Go na świat w ludzkim ciele. Jest jeden wieczny Syn Boży. Jest On zwany Jednorodzonym, co oznacza tylko jednego zrodzonego z Boga Ojca. (‘zrodzony’ oznacza po prostu urodzonego). Syn Boży jest zrodzony z Ojca „przed wszystkimi wiekami”, tj. przed stworzeniem, przed początkiem czasów. Tak jak czas ma swój początek w stworzeniu, tak Bóg istnieje przed czasem, w wiecznym niekończącym się istnieniu bez początku i bez końca. Wieczność jako słowo nie oznacza niekończących się czasów. Oznacza tylko bieżącą teraźniejszość, bez przeszłości i bez przyszłości. Dla Boga nie ma przeszłości ani przyszłości; wszystko jest teraźniejszością, wszystko jest dzisiaj.
...i w jednego Pana Jezusa Chrystusa...
Fundamentalnym wyznaniem chrześcijan jest stwierdzenie, że Jezus Chrystus jest Panem i Władcą. Ma ono swój początek w Piśmie Świętym, kiedy Chrystus sam pyta swoich uczniów o to kim myślą, że jest:
Jezus jest Chrystusem. Jest to pierwszy akt wiary, który człowiek wierzący musi przyjąć i zaakceptować. W trakcie narodzin dziecku Maryi nadano imię Jezus, co dosłownie znaczy Zbawiciel (z hebrajskiego Jozue: imię następcy Mojżesza, który przekroczył Jordan i wprowadził naród wybrany do ziemi obiecanej). „A urodzi syna i nadasz mu imię Jezus; albowiem On zbawi lud swój od grzechów jego” (Mat 1:21; Łuk 1:31). Jezus jest Chrystusem - Pomazańcem, Mesjaszem Izraela, Mesjaszem obiecanym światu przez Abrahama i jego dzieci. Ale kto to jest Mesjasz? Jest to drugie pytanie zadane przez Chrystusa człowiekowi w Biblii – tym razem nie uczniom, ale tym, którzy z Niego drwili i naśmiewali się. „Kim jest Mesjasz?” zapytał ich, nie dlatego że rzeczywiście chciał to wiedzieć, ale dlatego aby ich uciszyć i rozpocząć dzieło, dla którego przyszedł: zbawienie świata.
„On im mówi: A wy za kogo mnie uważacie? A odpowiadając Szymon Piotr rzekł: Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego” (Mat 16:15-16)
Jezus jest Chrystusem. Jest to pierwszy akt wiary, który człowiek wierzący musi przyjąć i zaakceptować. W trakcie narodzin dziecku Maryi nadano imię Jezus, co dosłownie znaczy Zbawiciel (z hebrajskiego Jozue: imię następcy Mojżesza, który przekroczył Jordan i wprowadził naród wybrany do ziemi obiecanej). „A urodzi syna i nadasz mu imię Jezus; albowiem On zbawi lud swój od grzechów jego” (Mat 1:21; Łuk 1:31). Jezus jest Chrystusem - Pomazańcem, Mesjaszem Izraela, Mesjaszem obiecanym światu przez Abrahama i jego dzieci. Ale kto to jest Mesjasz? Jest to drugie pytanie zadane przez Chrystusa człowiekowi w Biblii – tym razem nie uczniom, ale tym, którzy z Niego drwili i naśmiewali się. „Kim jest Mesjasz?” zapytał ich, nie dlatego że rzeczywiście chciał to wiedzieć, ale dlatego aby ich uciszyć i rozpocząć dzieło, dla którego przyszedł: zbawienie świata.
Pieśń Bożonarodzeniowa
Gdy w Dawidowym grodzie, sławnym śród miast Judei,
Zrodzony był Ten z Dziewicy, Czyje Imię nieogarnione,
I zjawił się w trzewiach mroku Żywy w nieprzekraczalnym blasku -
Kto powitał hymnem Dzieciątko, kto hymnem wysławiał Pana?
O święcie Objawienia - Chrztu Pańskiego
Gdy chrzciłeś się w Jordanie, Panie, objawiła się chwała Świętej Trójcy,Żadne święto Kościoła prawosławnego, poza oczywistym wyjątkiem Świętej Paschy, nie objawia lepiej prawdziwej Chwały Bożej niż uroczystość Teofanii (Objawienia Bożego, Chrztu Pańskiego), celebrowana każdego roku 6(19) stycznia. Wielkanoc obchodzona była od początku chrześcijaństwa w czasie żydowskiej Paschy, będąc corocznym przeżyciem ukrzyżowania, śmierci i zmartwychwstania Pana Jezusa. Św. Paweł pisał do Koryntian: "Chrystus został bowiem złożony w ofierze jako nasza Pascha. Tak przeto odprawiajmy święto nasze." (1 Kor. 5,7-8). Najstarszym zaś obok Wielkanocy świętem Kościoła był Chrzest Pański. Tradycja jego obchodzenia zakorzeniona była na długo przed ustanowieniem takich świąt, jak Boże Narodzenie i Zwiastowanie. Dostojeństwo i wagę nadawaną temu świętu podkreśla niezwykle uroczysta jego celebracja w starożytnym Kościele etiopskim, gdzie po dziś dzień jest ono drugim co do ważności dniem roku liturgicznego.
Albowiem głos Ojca zaświadczył o Tobie, nazywając Cię umiłowanym Synem,
I Duch pod postacią gołębicy zwiastował prawdziwość słów.
Chryste Boże, któryś się objawił w świecie i świat oświecił - chwała Tobie!
Troparion Chrztu Pańskiego
Subskrybuj:
Posty (Atom)







