Czasem oglądam telewizję. Nie dalej jak w ostatnią niedzielę okresu paschalnego, będąc na Białostocczyźnie włączyłem regionalną „Trójkę” by obejrzeć program „Nie do wiary”, czy też „U źródeł wiary”, jakoś tak. Poobiedni czas emisji pozwolił wygodnie usiąść w fotelu i dowiedzieć się, co słychać w podlaskich diecezjach. Część programu poświęcona była relacji z młodzieżowej pielgrzymki na św. Górę Grabarkę. Przybyłą na Górę młodzież powitał w kilkunastu zdaniach nasz Metropolita. Na szczęście Metropolita nie przemówił do młodzieży po polsku, ale dając przykład całej hierarchii, mówił w jedynie słusznym języku rosyjskim. Język rosyjski – wiadomo – jest językiem powszechnie znanym i chętnie używanym przez prawosławną młodzież w Polsce. Co prawda słychać już głosy, że niby po polsku powinno się do młodzieży mówić, że młodzi nie rozumieją rosyjskiego, ale to tylko przejściowe zamieszanie wywołane przez burzycieli porządku cerkiewnego. Kochani, nie ukrywajmy - są ludzie, którym nie chce się uczyć prawdziwie prawosławnych języków! Ludzie Ci zapewne chcieliby się przyczynić do kolejnej próby polonizacji oraz katolicyzacji cerkwi polskiej. Na szczęście nasi batiuszkowie skutecznie stawiają opór wszelkim objawom modernizmu, takim jak polski język kazań, sakramentu małżeństwa czy, co niepokoi najbardziej - liturgii. Biskupi skutecznie odrzucają jakiekolwiek wnioski o umożliwienie sprawowania sakramentu małżeństwa z elementami polskimi. Przecież to jasne, że Ektenie po polsku na ślubie to krok do polonizacji całego obrządku.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nr 2(13)/2002. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nr 2(13)/2002. Pokaż wszystkie posty
Ostatnia środa przed wakacjami.
5-go czerwca odbyło się ostatnie już przed wakacyjną przerwą spotkanie środowe na Pradze. Na prośbę swoich słuchaczy ksiądz Jerzy Tofiluk opowiadał o wymogach stawianych przed kandydatami na kapłana. Zanim jednak o owych wymogach, trzeba powiedzieć o jakiego kapłana chodzi.
Są bowiem dwa rodzaje kapłaństwa: powszechne i hierarchiczne. Powszechne dotyczy wszystkich chrześcijan. W tym rozumieniu także Ty, drogi Czytelniku/droga Czytelniczko jesteś „kapłanem stworzenia – dzięki swej mocy dziękczynienia i ofiarowywania stworzenia na powrót Bogu”[1]. Kapłan to nie tylko godność, to też pewne obowiązki: służenia, głoszenia, nauczania. Wyjątkowość kapłaństwa hierarchicznego wynika z wyjątkowości ofiary składanej w trakcie sprawowania Liturgii eucharystycznej. Do tego – do „sprawowania wielkiej Tajemnicy – Eucharystii” nie wszyscy są powołani; nie wszyscy są tego godni. Dlatego możliwość dostąpienia tego zaszczytu obwarowana jest określonymi wymogami. Przechodząc zatem do owych wymogów, są ich trzy rodzaje.
Są bowiem dwa rodzaje kapłaństwa: powszechne i hierarchiczne. Powszechne dotyczy wszystkich chrześcijan. W tym rozumieniu także Ty, drogi Czytelniku/droga Czytelniczko jesteś „kapłanem stworzenia – dzięki swej mocy dziękczynienia i ofiarowywania stworzenia na powrót Bogu”[1]. Kapłan to nie tylko godność, to też pewne obowiązki: służenia, głoszenia, nauczania. Wyjątkowość kapłaństwa hierarchicznego wynika z wyjątkowości ofiary składanej w trakcie sprawowania Liturgii eucharystycznej. Do tego – do „sprawowania wielkiej Tajemnicy – Eucharystii” nie wszyscy są powołani; nie wszyscy są tego godni. Dlatego możliwość dostąpienia tego zaszczytu obwarowana jest określonymi wymogami. Przechodząc zatem do owych wymogów, są ich trzy rodzaje.
Piękna muzyka
Jak co roku, w maju, do Hajnówki zjeżdżają się rzesze ludzi by móc zbliżyć się w ten czy inny sposób do muzyki sakralnej. Jedni przychodzą tu tylko posłuchać, inni natomiast by móc za pomocą pięknego głosu chwalić Boga. Każdy z wykonawców, w zależności od regionu świata, z którego pochodzi, prezentuje odmienny styl, technikę i zazwyczaj repertuar. Różnorodność prezentacji chórów sprawia, że słuchacz niejednokrotnie zaskoczony zostaje innowacyjnością wykonania i pięknem śpiewu samego w sobie.
Gdy na stałe mieszkałam jeszcze w Hajnówce, co roku chodziłam do Soboru Świętej Trójcy w trakcie trwania Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Cerkiewnej. Wszystko zaczynało się w niedzielę. Podczas inauguracji Metropolita Warszawski i Całej Polski celebrując molebien, otwierał Festiwal. Potem było uroczyste przywitanie wszystkich dostojnych gości, a następnie odbywał się koncert chóru, który w poprzednim roku dostał Grand Prix. W ciągu całego następnego tygodnia miała miejsce część konkursowa, podczas której chóry w poszczególnych kategoriach prezentowały swoje umiejętności. Można było usłyszeć chóry parafialne wiejskie, parafialne miejskie, chóry amatorskie świeckie i chóry zawodowe. Zwieńczeniem zmagań konkursowych było odczytanie wyników i dwa koncerty galowe: pierwszy w Soborze w Hajnówce, drugi w Filharmonii Białostockiej. Można powiedzieć, że pierwszy z nich był bardziej kunsztowny i z większym rozmachem, gdyż niejednokrotnie swoją obecnością koncert galowy zaszczycały znane osobistości reprezentujące kulturę i urzędy państwowe.
Gdy na stałe mieszkałam jeszcze w Hajnówce, co roku chodziłam do Soboru Świętej Trójcy w trakcie trwania Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Cerkiewnej. Wszystko zaczynało się w niedzielę. Podczas inauguracji Metropolita Warszawski i Całej Polski celebrując molebien, otwierał Festiwal. Potem było uroczyste przywitanie wszystkich dostojnych gości, a następnie odbywał się koncert chóru, który w poprzednim roku dostał Grand Prix. W ciągu całego następnego tygodnia miała miejsce część konkursowa, podczas której chóry w poszczególnych kategoriach prezentowały swoje umiejętności. Można było usłyszeć chóry parafialne wiejskie, parafialne miejskie, chóry amatorskie świeckie i chóry zawodowe. Zwieńczeniem zmagań konkursowych było odczytanie wyników i dwa koncerty galowe: pierwszy w Soborze w Hajnówce, drugi w Filharmonii Białostockiej. Można powiedzieć, że pierwszy z nich był bardziej kunsztowny i z większym rozmachem, gdyż niejednokrotnie swoją obecnością koncert galowy zaszczycały znane osobistości reprezentujące kulturę i urzędy państwowe.
Wędrówka ku Wam
Poznałam Was pół roku temu. Mówiąc Was, mam na myśli nie tylko osoby, które znają mnie osobiście, ale również osoby, które są wyznawcami religii prawosławnej. Jestem studentką psychologii społecznej i piszę pracę magisterską na temat młodzieży prawosławnej w Warszawie.
Szukając osób, które mogłyby stać się osobami badanymi w mojej pracy, trafiłam do parafii na Woli, do cerkwi św. Jana Klimaka.
Jednak moja wędrówka po religii prawosławnej rozpoczęła się nie od parafii na Woli, lecz od ul. Gagarina, od księgarni i osoby pana Jana Zabrockiego. Tam zdobyłam pierwsze tytuły książek do mojej pracy i nawiązałam pierwsze kontakty z młodzieżą. W tym miejscu dowiedziałam się również o spotkaniach młodzieży w parafiach na Pradze i Woli.
Szukając osób, które mogłyby stać się osobami badanymi w mojej pracy, trafiłam do parafii na Woli, do cerkwi św. Jana Klimaka.
Jednak moja wędrówka po religii prawosławnej rozpoczęła się nie od parafii na Woli, lecz od ul. Gagarina, od księgarni i osoby pana Jana Zabrockiego. Tam zdobyłam pierwsze tytuły książek do mojej pracy i nawiązałam pierwsze kontakty z młodzieżą. W tym miejscu dowiedziałam się również o spotkaniach młodzieży w parafiach na Pradze i Woli.
Chrześcijanin homoseksualista
Wiele gejów i lesbijek twierdzi, że wiara chrześcijańska jest wiodąca regułą ich życia. Część z nich utrzymuje, że ich seksualna orientacja jest dana od Boga, że jest dobra i że nie ma nic złego czy grzesznego w ich homoseksualnych czynnościach. Osoby te mówią, że Biblia i Tradycja Kościoła nie potępiają homoseksualnych zachowań, ale zostały one błędnie zinterpretowane i nadużyte, czasem nieświadomie, a czasem całkiem celowo, przez uprzedzonych i wrogich ludzi, którzy nienawidzą homoseksualistów. Ci, którzy rozumują w ten sposób, chcą oczywiście, aby inni zgodzili się z nimi i wielu dokłada starań, aby ich poglądy zostały zaakceptowane, szczególnie przez innych Chrześcijan i władze kościelne.
Inni homoseksualni chrześcijanie utrzymują z kolei, że ich orientacja seksualna nie jest od Boga, lecz wywodzi się z ludzkiej ułomności. Bóg jedynie „zgadza się” na to, jako że w Jego plan nieuchronnie wpleciona jest ludzka wolność i grzech. Część tych osób nie chce lub nie jest w stanie zidentyfikować
Zeszłoroczna pisanka
W dziale Zeszłoroczna Pisanka zajmiemy się nieświeżymi jajkami. Przypuszczam, że jajek zbierze się przynajmniej koszyczek. Przynoście swoje jajka. Piszcie o rzeczach, które Was irytują, gorszą, zawstydzają; o których się nie mówi, mówi się za mało lub nie tak, jak uważasz, że powinno się mówić. Jeżeli Twojego tekstu nie przyjął Przegląd Prawosławny, Wiadomości PAKP ani Osservatore Romano, to przyjmie go Zeszłoroczna Pisanka. Jeżeli proboszcz zaczął Cię unikać, to znaczy, że twoje pytania, rozważania, problemy nadają się do Zeszłorocznej Pisanki. A może okaże się, że jajko wcale nie jest zgniłe… A może wszyscy w końcu będą musieli przyznać, że coś brzydko pachnie… Coś w każdym razie trzeba zrobić z zeszłorocznymi pisankami.
A co mamy dzisiaj? Homoseksualizm – temat na naszym polskim, prawosławnym podwórku zupełnie nieistniejący lub występujący śladowo. Jednocześnie problem ważny, wstydliwy, aktualny, i czy aby na pewno przez Cerkiew rozwiązany? Klasyczne zgniłe jajeczko… Nie chciałbym, aby prezentowany poniżej artykuł został potraktowany jako dekret, podsumowanie, kropka. Jest to raczej zaproszenie do refleksji i dyskusji. Oczywiście na łamach Artosa.
A co mamy dzisiaj? Homoseksualizm – temat na naszym polskim, prawosławnym podwórku zupełnie nieistniejący lub występujący śladowo. Jednocześnie problem ważny, wstydliwy, aktualny, i czy aby na pewno przez Cerkiew rozwiązany? Klasyczne zgniłe jajeczko… Nie chciałbym, aby prezentowany poniżej artykuł został potraktowany jako dekret, podsumowanie, kropka. Jest to raczej zaproszenie do refleksji i dyskusji. Oczywiście na łamach Artosa.
Było sobie ognisko, czyli wspomnienia jelenia...
Role zostały rozdzielone na samym początku. Ktoś miał zająć się dostarczeniem drewna, kto inny zapewnieniem piwa, ktoś jeszcze zakupami itd. Mnie przypadło w udziale przygotowanie patyków na kiełbaski. Okazało się jednak, że Las Powsiński to rezerwat – toteż o jakiejkolwiek wycince nie mogło być mowy. Mój pomysł, by skorzystać z zasobów lasku za rektoratem SGGW był chybiony z tego samego powodu. Patyki jednak zdobyłem, ale ile się przy tym nachodziłem, ile ukąszeń komarów zaliczyłem, tylko Najwyższy raczy wiedzieć. Dla mnie ognisko zaczęło się 3 godziny wcześniej spotkaniem przy metrze z dwiema „rezerwistkami” (Julia i Ewelina miały zarezerwować miejsce na naszą imprezkę na powsińskiej polance). Takie czasy – chcesz się bawić – zrób rezerwację. Nam się udało.
Po polsku???
List do F
Szanowny Panie D.F.
W czerwcowym numerze „Przeglądu Prawosławnego” raczył Pan przedstawić artykuł o mrożącym krew w żyłach tytule: „Palanizujemsia...”. Pozwoli Pan, że na łamach skromnego młodzieżowego pisma odniosę się do Pańskich wypowiedzi.
W pierwszej części artykułu napisał Pan, że oczywiście Cerkiew jest soborowa i w zasadzie to każdy ma prawo do nabożeństw w zrozumiałym języku, w drugiej jednak wyraził Pan swoje oburzenie, że są ludzie którzy z tego prawa korzystają.
Jako, że tekst swój zamieścił Pan w języku białoruskim, pozwoliłem sobie zacytować Pana we własnym tłumaczeniu na język polski, mam nadzieję, że dostatecznie wiernym.
Zatem cytat pierwszy: „To zrozumiałe, gdy pan młody lub panna młoda zostali wychowani w całkowicie innej [niż ruska] tradycji i nigdy nie słyszeli języka cerkiewnosłowiańskiego. Im i ich gościom – rzymskim katolikom i Polakom – chce się usłyszeć swój rodzimy język w trakcie sakramentu”.
W czerwcowym numerze „Przeglądu Prawosławnego” raczył Pan przedstawić artykuł o mrożącym krew w żyłach tytule: „Palanizujemsia...”. Pozwoli Pan, że na łamach skromnego młodzieżowego pisma odniosę się do Pańskich wypowiedzi.
W pierwszej części artykułu napisał Pan, że oczywiście Cerkiew jest soborowa i w zasadzie to każdy ma prawo do nabożeństw w zrozumiałym języku, w drugiej jednak wyraził Pan swoje oburzenie, że są ludzie którzy z tego prawa korzystają.
Jako, że tekst swój zamieścił Pan w języku białoruskim, pozwoliłem sobie zacytować Pana we własnym tłumaczeniu na język polski, mam nadzieję, że dostatecznie wiernym.
Zatem cytat pierwszy: „To zrozumiałe, gdy pan młody lub panna młoda zostali wychowani w całkowicie innej [niż ruska] tradycji i nigdy nie słyszeli języka cerkiewnosłowiańskiego. Im i ich gościom – rzymskim katolikom i Polakom – chce się usłyszeć swój rodzimy język w trakcie sakramentu”.
Kobieta kapłan?
Ostatnimi czasy dużo mówi się na temat kobiet, ich praw i roli, w co byśmy nie mówili, zmaskulinizowanym społeczeństwie. Na naszych oczach rozrastają się ugrupowania feministyczne stające w obronie kobiet, a niekiedy w swej zapamiętałości wywyższające kobiety ponad mężczyzn. Powstaje wrażenie, że światy męski i kobiecy prowadzą walkę kierując się poczuciem zagrożenia i wzajemnej wrogości. Sztandarowe hasło – równouprawnienie kobiet – wciąż jest aktualizowane co świadczy zapewne o tym, że problem wciąż istnieje, nieporozumienie nie chce ustąpić porozumieniu.
Niewątpliwie wszelkie niuanse życia społecznego odzwierciedlają się w życiu Kościoła, który składa się z ludzi należących do obecnego społeczeństwa.
A zatem na fali równouprawnienia wszczęto alarm o brak sprawiedliwości w Kościele, gdzie tylko mężczyźni zajmują najwyższe stanowiska – jeżeli chodzi o hierarchię kościelną.
Niewątpliwie wszelkie niuanse życia społecznego odzwierciedlają się w życiu Kościoła, który składa się z ludzi należących do obecnego społeczeństwa.
A zatem na fali równouprawnienia wszczęto alarm o brak sprawiedliwości w Kościele, gdzie tylko mężczyźni zajmują najwyższe stanowiska – jeżeli chodzi o hierarchię kościelną.
Po raz drugi ...
Witamy Was wszystkich bardzo serdecznie w drugim numerze Artosa. Już nie jesteśmy takimi żółtodziobami jak poprzednio, można nawet powiedzieć, że mamy jakie takie doświadczenie...
Nasz artosowa rodzina się rozrasta. Jakaż to radość! Bo cóż może być przyjemniejszego dla rodziców niż wspaniały rozwój ich dzieci? Dołączyła do nas Ania Zadrożna, osoba dobrze nam już znana, dzięki jej zaangażowaniu przy sprzątaniu cmentarza i eksperymentom, które w związku ze swoją pracą magisterską na nas przeprowadzała. Pojawił się Andrzej Bułatowicz, który odważył się opisać swoje wrażenia z naszego tradycyjnego, majowego ogniska. Swoje refleksje zamieścił też dawny twórca Artosa, Bogdan. Nasza gazeta nabrała tez międzynarodowego charakteru poprzez korespondencję zagraniczną z dalekiej Szwajcarii. Poczta elektroniczna umożliwiła Łukaszowi Nazarko, naszemu skarbnikowi na urlopie (z pełnym kontem, tak w ogóle), dołączenie do naszej ekipy. I co, czy to nie imponujące???
Nasz artosowa rodzina się rozrasta. Jakaż to radość! Bo cóż może być przyjemniejszego dla rodziców niż wspaniały rozwój ich dzieci? Dołączyła do nas Ania Zadrożna, osoba dobrze nam już znana, dzięki jej zaangażowaniu przy sprzątaniu cmentarza i eksperymentom, które w związku ze swoją pracą magisterską na nas przeprowadzała. Pojawił się Andrzej Bułatowicz, który odważył się opisać swoje wrażenia z naszego tradycyjnego, majowego ogniska. Swoje refleksje zamieścił też dawny twórca Artosa, Bogdan. Nasza gazeta nabrała tez międzynarodowego charakteru poprzez korespondencję zagraniczną z dalekiej Szwajcarii. Poczta elektroniczna umożliwiła Łukaszowi Nazarko, naszemu skarbnikowi na urlopie (z pełnym kontem, tak w ogóle), dołączenie do naszej ekipy. I co, czy to nie imponujące???
Subskrybuj:
Posty (Atom)










