„Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J. 20,29)
Najnowszym i chyba najbardziej kontrowersyjnym wydarzeniem kulturalnym na świecie jest wejście na ekrany kin „Pasji” Mela Gibsona. Udało mi się zdobyć bilety na polską premierę tego filmu. Chciałbym się podzielić swoimi refleksjami na ten dyskusyjny temat.
W piątkowy wieczór, z głową pełną różnych recenzji i opinii, z nadzieją na wyrobienie własnego zdania, udałem się do kina. To, co odrzuciło mnie na samym początku, to blok reklamowy. Wydawało mi się, że sama tematyka filmu narzuca pewną powagę i nie spodziewałem się „rozrywkowego” wstępu. Komercjalizacja… Sam film rozpoczyna się od sceny w ogrodzie Getsemane. Widzę samotną postać wśród drzew. Kamera podjeżdża bliżej. Dostrzegam poruszające się usta, ale mam trudności w rozpoznaniu mowy (z recenzji wiem, że w filmie aktorzy mówią tylko po aramejsku i łacinie). Co najbardziej zapada w pamięć to fakt, że słyszę język, którym posługiwał się Jezus. Tak jest przez cały film i myślę, że jest to jedna z głównych zalet tego dzieła.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr. Pokaż wszystkie posty
Książka, którą polecam…
W tym numerze „Artosa” chciałbym polecić do przeczytania książkę „Królestwo wnętrza” (Lublin 2003). Jest to pierwszy tom z sześciotomowej edycji „Dzieł zebranych” autorstwa biskupa Kallistosa Ware. Zamieszczone tam artykuły dotyczą różnych aspektów duchowości Prawosławia. Autor, biskup pomocniczy Greckiej Archidiecezji Thyateira, obejmującej swym zasięgiem całą Wielką Brytanię, jest uznanym w świecie prawosławnym teologiem. Jego teksty zawierają zarówno odwołania do wielowiekowej tradycji Wschodnich Ojców, jak też do myśli zachodnich mistyków i filozofów.
„Królestwo wnętrza” jest zbiorem przemówień oraz artykułów pisanych na różne okazje, ale odnoszących się, w ten czy inny sposób, do tematu „wieku dnia ósmego”. Biskup Kallistos w bardzo prosty i przystępny sposób prowadzi czytelnika poprzez prawosławne pojęcie pokajania, teologię nabożeństwa, hezychię, znaczenie przewodnictwa duchowego, pojęcie powszechnego męczeństwa, aż do rozważań na temat wszechogarniającego i ostatecznego pojednania z Bogiem.
„Królestwo wnętrza” jest zbiorem przemówień oraz artykułów pisanych na różne okazje, ale odnoszących się, w ten czy inny sposób, do tematu „wieku dnia ósmego”. Biskup Kallistos w bardzo prosty i przystępny sposób prowadzi czytelnika poprzez prawosławne pojęcie pokajania, teologię nabożeństwa, hezychię, znaczenie przewodnictwa duchowego, pojęcie powszechnego męczeństwa, aż do rozważań na temat wszechogarniającego i ostatecznego pojednania z Bogiem.
Rzecz o kalendarzu
Kalendarz towarzyszy nam od początku istnienia pierwszych form zorganizowanego życia ludzi na ziemi. Nasi przodkowie potrzebowali czegoś, co mogłoby uporządkować rytm ich pracy, a jednocześnie wyjaśniło niezmienny cykl życia przyrody na naszej planecie. System rachuby dni i dłuższych odstępów czasu stał się dla nas tak naturalny, że nie potrafimy wyobrazić sobie życia bez niego. Prawdę mówiąc, jesteśmy podporządkowani jego regułom, bo to on wyznacza dzień naszych narodzin i datę naszej śmierci. Jak się jednak okazuje, w przeciągu wieków kalendarz często zmieniał swoją postać, a i w obecnych czasach różnice w jego kształcie w różnych regionach świata są wręcz kolosalne.
Cerkiew św. Jana Klimaka na Woli
W moich poprzednich artykułach przewinęły się historie warszawskich cerkwi, tych istniejących i tych będących jedynie wspomnieniem, ale zapomniałem o tej chyba najważniejszej. Chodzi mi mianowicie o cerkiew św. Jana Klimaka, do której my, "wolscy" studenci chodzimy co każdą niedzielę. Tam wspólnie modlimy się, przy niej się spotykamy i zawiązujemy nowe przyjaźnie. Dla mnie osobiście jest miejscem, do którego najchętniej przychodzę w Warszawie (oczywiście, od razu wykluczyłem moją uczelnie).
A oto jej krótka historia :
Fundatorem wolskiej cerkwi był prawosławny arcybiskup Warszawski Hieronim (Egzemplerski). Wzniesiono ją na niewielkiej działce przylegającej do wschodniej części cmentarza warszawskiego, którą zakupił sam arcybiskup. Za budową cerkwi przemawiały względy zarówno obiektywne jak i bardziej osobistej natury. Mianowicie, istniejąca dotychczas na cmentarzu cerkiew Matki Boskiej Włodzimierskiej była zbyt mała w stosunku do potrzeb, zaś jej zewnętrzna szata za bardzo przypominała kościoły katolickie. Bezpośrednią jednak przyczyną był śmierć syna arcybiskupa – malarza Jana Iljicza 8 VIII 1902r. w Piatigorsku, na pamiątkę którego – o czym mówi stosowny napis na granitowej tablicy erekcyjnej umieszczonej w zewnętrznej ścianie – wzniesiono cerkiew.
A oto jej krótka historia :
Fundatorem wolskiej cerkwi był prawosławny arcybiskup Warszawski Hieronim (Egzemplerski). Wzniesiono ją na niewielkiej działce przylegającej do wschodniej części cmentarza warszawskiego, którą zakupił sam arcybiskup. Za budową cerkwi przemawiały względy zarówno obiektywne jak i bardziej osobistej natury. Mianowicie, istniejąca dotychczas na cmentarzu cerkiew Matki Boskiej Włodzimierskiej była zbyt mała w stosunku do potrzeb, zaś jej zewnętrzna szata za bardzo przypominała kościoły katolickie. Bezpośrednią jednak przyczyną był śmierć syna arcybiskupa – malarza Jana Iljicza 8 VIII 1902r. w Piatigorsku, na pamiątkę którego – o czym mówi stosowny napis na granitowej tablicy erekcyjnej umieszczonej w zewnętrznej ścianie – wzniesiono cerkiew.
Był sobie sobór
Plac Saski. Jedno z wielu miejsc, gdzie na przełomie XIX i XX wieku stała prawosławna świątynia. Niestety wraz z kilkudziesięcioma innymi obiektami została ona zniszczona, po odzyskaniu niepodległości przez Polskę, uznana za symbol cesarskiego reżimu. Mam na myśli sobór św. Aleksandra Newskiego, który w stosunkowo krótkim okresie swego istnienia ( 1894 - 1926 ) wywołał wiele namiętności i sporów zarówno artystycznej jak i politycznej natury.
Moim celem nie będzie jednak roztrząsanie kwestii, czy świątynia ta powinna była być wybudowana, czy też nie. Warto jednak podkreślić, że sam akt jej wyburzenia nie mówi dobrze o stanie tolerancji ówcześnie rządzących. ( to znaczy w II Rzeczypospolitej ) Polaków. Zacznijmy jednak od początku ...
Moim celem nie będzie jednak roztrząsanie kwestii, czy świątynia ta powinna była być wybudowana, czy też nie. Warto jednak podkreślić, że sam akt jej wyburzenia nie mówi dobrze o stanie tolerancji ówcześnie rządzących. ( to znaczy w II Rzeczypospolitej ) Polaków. Zacznijmy jednak od początku ...
Graz
Mijają już przeszło cztery miesiące od czasu, gdy jako steward wziąłem udział w II Europejskim Zgromadzeniu Ekumenicznym w Grazu. Przez ten czas miałem okazję usłyszeć wiele różnych opinii o tym spotkaniu. Bardzo często były to wypowiedzi krytyczne. Ich autorami byli nieraz sami uczestnicy. Ja chciałbym spojrzeć na Graz ze strony młodego człowieka, który niewiele ma do czynienia z poważnymi dysputami teologicznymi, lecz dla którego istotniejsze są przeżycia związane z tym wydarzeniem. Prawosławny prezydent Warszawy
W historii Warszawy przewinęło się wielu ludzi bardzo zasłużonych dla rozwoju tego miasta. Jednym z nich jest na pewno Sokrates Starynkiewicz, który poprzez swe skromne i oddane służbie publicznej życie zapisał się może nie nazbyt efektownie, ale bardzo pozytywnie, w dziejach naszej stolicy. Jego prochy spoczywają na prawosławnym cmentarzu wolskim. Niewielki nagrobek jest odzwierciedleniem jego skromnego życia. Był on prezydentem Warszawy w latach 1875-92. Należał do największych prezydentów tego okresu sięgając aż po pierwsze lata niepodległości Polski, być może po kadencję Stefana Starzyńskiego. Jako prawosławny Rosjanin Starynkiewicz w okresie represyjnych rządów carskich swoją społeczną działalnością i sprawiedliwością przy podejmowaniu decyzji oraz bezkompromisowością zjednywał sobie całe rzesze Polaków. Rozpoczął swoją karierę w wojsku i już jako adept wyższej szkoły artyleryjskiej wyróżniał się pracowitością i obowiązkowością. Szybko piął się po szczeblach hierarchii wojskowej, uczestnicząc w kampanii węgierskiej w 1848 i w wojnie krymskiej 1856 roku. W wieku 43 lat został pułkownikiem, co wówczas należało do rzadkości. Jednak nie czuł się w wojsku najlepiej i w 1863 roku został powołany do służby w administracji, a w 1868 roku - zosta gubernatorem chersońskim. Po trzech latach zrezygnował jednak z tej posady i przeszedł na emeryturę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




