Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Teologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Teologia. Pokaż wszystkie posty

Co wiemy o diakonisach?

Wiemy, że istniały przez pierwsze jedenaście, bądź nawet czternaście wieków chrześcijaństwa (w zależności od źródła); jedenaście z dwudziestu wieków – czyli na pewno przez ponad połowę całej historii chrześcijaństwa. Świadectwa ich istnienia w czasach apostolskich dostarcza sam apostoł Paweł w Liście do Rzymian, pozdrawiając diakonisę Febę, oraz w pierwszym Liście do Tymoteusza, opisując wymagania stawiane diakonisom. Sobory powszechne również nie pominęły milczeniem diakonis, poświęcając im niektóre kanony[1]. Także teksy liturgiczne zaświadczają ich istnienia - poprzez wymienianie kanonizowanych diakonis w dniach ich wspomnienia[2]. Diakonisy uznało za członkinie stanu duchownego prawo Kościoła Bizantyjskiego oraz prawo cesarskie Bizancjum. Uznanie za część stanu duchownego nie oznaczało oczywiście, że diakonisy spełniały wszystkie posługi kapłańskie. Zgodnie z nazwą, do ich funkcji należała diakonia, czyli służenie, a nie przewodniczenie zgromadzeniu liturgicznemu, co zarezerwowane jest dla biskupa i prezbitera.

Poznajmy też innych

Hare Kriszna, Amisze, Buddyści, Świadkowie Jehowy, Mormoni – nazwy te kojarzą nam się ze znanymi religiami, ruchami religijnymi, sektami. Nazwy w większości dobrze nam znane, lecz czy naprawdę wiemy, co się za nimi kryje? Przewijają się na tyle często, że w pierwszym odruchu chce się powiedzieć: Tak, jasne. Czyż jednak po dłuższym zastanowieniu się część z nas przypadkiem nie dojdzie, do wniosku, że jednak nie wiemy, co tak dokładnie one sobą reprezentują. Dlatego też powstała w mojej głowie myśl, aby opisać w Artosie chociaż część z tych ruchów religijnych. Nie będzie to oczywiście całościowy opis danego systemu religijnego, lecz mam nadzieję, nakreśli pewien obraz.

Pierwszy na „świeczniku” stanie ruch Hare Kriszna.

Z pewnością przynajmniej raz zdarzyło wam się widzieć ludzi przebranych w żółte szatki i wyśpiewujących dziwne słowa. Cóż one oznaczają? Kriszna i Rama są imionami boga, w którego wierzą wyznawcy Kriszny. Kriszna oznacza wszechatrakcyjny, natomiast Rama – źródło wszelkiej przyjemności. Słowo Hare – określa niepojętą energię boga.

Zeszłoroczna pisanka

W poprzednim numerze Artosa, w dziale „Zeszłoroczna pisanka”, ukazał się list dziewczyny, która próbuje zrozumieć, jaka prawda się kryje za dawaną kobiecie chrześcijance sugestią by w pewnym okresie nie całowała ikon, nie przystępowała do komunii, nie brała ślubu, itd. oraz by będąc w połogu (przez czterdzieści dni po urodzeniu się dziecka) - w ogóle nie przychodziła do cerkwi. W związku z tym, że miesiąc temu urodziło nam się dziecko, chcę teraz zastanowić się nad sytuacją, opisaną w wyżej wymienionym liście.


Najpierw sięgnąłem po modlitwy z rytu na czterdziesty dzień po urodzeniu dziecka. Otóż jego głównym celem jest wprowadzenie do Kościoła: po pierwsze - dziecka, po drugie - matki. Dokładnie rzecz biorąc, widzimy tu aż trzy różne intencje, mianowicie wprowadzenie do Kościoła: jeszcze nieochrzczonego dziecka, już ochrzczonego dziecka oraz matki po okresie połogu. Za najstarszą w rycie uważana jest tzw. modlitwa druga, czytana nad dzieckiem (znajduje się w najstarszym zachowanym do dziś Euchologionie – zbiorze modlitw z VIII wieku)[1]. Czytając modlitwy nad matką, przede wszystkim zwróciłem uwagę na bardzo ogólne określenie w nich jej grzechu. W jednej z nich Kościół prosi: "i oczyść ją od wszelkiego grzechu i wszelkiej zmazy", w drugiej: "i omyj nieczystość jej ciała i duszy"[2]. Z własnego doświadczenia wiem, jak trudno rodzicom w tym okresie trwać na właściwej duchowej drodze, kiedy kilkakrotnie wzrasta nie tylko ilość obowiązków, ale całkowicie zmienia się, z powodu pojawienia maleństwa, tryb i treść życia rodziny. Dodałbym, że nawet młoda i zdrowa rodzina potrzebuje wtedy wsparcia i pomocy (przede wszystkim duchowej) ze strony Kościoła; pomocy większej, niż sama może ją komuś zaofiarować. Otóż, zastosowanie ogólnie pojętego określenia grzechu w tych prośbach świadczy o tym, że chodzi w nich nie o jakąś konkretną winę matki, lecz o skutki oddziaływania grzechu pierworodnego, rażącego zresztą całą naturę. Czyli, nie ma mowy o jakimkolwiek moralnym wyrzucie matce za to co zrobiła.

Kazanie abpa Jeremiasza na Liturgii św. Jakuba

Liturgia św. Jakuba odprawiana jest w polskiej Cerkwi tylko raz w roku, w dzień pamięci św. apostoła Jakuba, czyli 23 października (5 listopada wg nowego stylu). Liturgia ta jest uznawana za jedną z najstarszych; to na jej bazie wykształciły się bardziej nam znane ryty eucharystyczne – Liturgia św. Bazylego Wielkiego (celebrowana 10 razy w roku) oraz Liturgia św. Jana Złotoustego (celebrowana prawie w każdy dzień roku). Obecny ryt Liturgii św. Jakuba uległ bardzo niewielkim zmianom od czasów apostolskich. Odmienność tej Liturgii jest zauważalna m.in. dlatego, że tak ważne elementy nabożeństwa jak czytanie Pisma Świętego, czy Eucharystia, odbywają się w inny sposób, niż podczas coniedzielnej Liturgii św. Jana Złotoustego. Tekst Liturgii św. Jakuba dostępny jest także w języku polskim.

O patronie Bułgarii i jego monasterze

To dziwne, że monaster w ogóle powstał. Założył go bowiem człowiek, który większość życia spędził jako pustelnik kryjąc się przed ludźmi. Co ciekawe, był pierwszym bułgarskim pustelnikiem, uważa się go za prekursora takiej formy życia na tych terenach. Mieszkał w różnych dziwnych miejscach: w jaskini, w dziupli ogromnego dębu, na wysokiej, niedostępnej skale. Mieszkał to może nie jest najlepsze słowo; on tam po prostu był i modlił się.

Ta niewielka ilość osób, która go spotkała na swojej drodze, bardzo różnie na niego reagowała. Zdarzało się, że był przepędzany z miejsca na miejsce. To banda zbójów wygoniła go z jaskini. Znaleźli się jednak i tacy ludzie, którzy dostrzegali wartość jego pustelniczego życia i ascezy. Nie mogło być ich wielu, gdyż byli to jedni z pierwszych chrześcijan na tych terenach; nie ilość się jednak liczy, lecz jakość, a podejrzewam, że gorliwości im nie brakowało. To oni stali się świadkami cudów dokonanych przez świętego Jana Rylskiego. To im pomagał, to ich leczył.

Praskie środy

Ostatnie tegoroczne spotkanie poświęcone zostało problemowi małżeństw mieszanych. Nawiązywało ono częściowo do styczniowego spotkania, którego tematem było: „Małżeństwo, prokreacja. Cielesność i seksualność człowieka”. Niestety, nie mam dobrych wieści w związku z zawieraniem małżeństw mieszanych. Ale za to zupełnie niezłe jeśli chodzi o miłość (czyt.: miłość małżeńską).W nauczaniu Kościoła Prawosławnego związek małżeński, a następnie rodzina, to mały Kościół. Podobnie jak ten „duży” Kościół, opiera się na miłości. Przez miłość małżonkowie stają się jedną istotą na wzór Chrystusa i Kościoła. Na zawsze. Jedność małżeńska zasadza się na jedności Kościoła. A jedność Kościoła to jest przede wszystkim jedność eucharystyczna. Czy zatem możliwe jest stanie się jednym ciałem bez wspólnego uczestnictwa w Eucharystii? Czy jedność może być sprowadzona tylko do ziemskiej sfery? To pytania retoryczne postawione na spotkaniu. Przychodzi mi do głowy inne: czy jedność duchowa równa się jedności eucharystycznej? W związku z taką, a nie inną wykładnią małżeństwa, na kolejnych soborach powszechnych najpierw delikatnie dawano do zrozumienia jak należy postępować, a następnie zdecydowano unieważniać małżeństwa mieszane i ekskomunikować tych, którzy w nie wstępują (kanon 72 soboru w 692 r. [1] ). Obecnie sytuacja jest o tyle lepsza, że - kosztem zasady akrybii (ścisłego stosowania się do norm kanonicznych) - postępuje się raczej zgodnie z zasadą ekonomii (związaną z chrześcijańską ideą wolności i odpowiedzialności każdej jednostki). Uznawane są zatem małżeństwa mieszane – o ile dotyczy to członka Kościoła, w którym małżeństwo jest sakramentem (w praktyce – o ile jest to mieszanka katolicko-prawosławna). Największym problemem są tu tzw. cautele – przyrzeczenia i oświadczenia przyszłych małżonków, w których każde z nich zobowiązuje się nie tylko zachować własne wyznanie wiary, ale też zrobić wszystko, by dzieci ochrzczone były w jej/jego Kościele. Sankcją za niedotrzymanie tego przyrzeczenia w Kościele Rzymskokatolickim jest zakaz przystępowania do komunii. Nie wiadomo, jaka jest sankcja w Kościele Prawosławnym.

Z miłości czy z żebra Adama?

Jak wszyscy dobrze wiemy, a czasami nawet udaje nam się być tego w pełni świadomym, Bóg stworzył świat i człowieka z miłości. Wprawdzie w dwóch pierwszych rozdziałach Księgi Rodzaju nie mówi się o miłości, słowo to w ogóle tam nie występuje; i tak jednak rozdziały te mogą wywoływać wiele emocji, a nawet rodzić pewne kontrowersje. Okazuje się bowiem, że zawierają dwa różne opisy stworzenia świata i człowieka. Opis zawarty w pierwszym rozdziale jest znacznie późniejszy (i oczywiście innego autorstwa), niż ten z rozdziału drugiego. I nie ukrywam, że pierwszy rozdział bardziej mi się podoba niż drugi. Przyznaję też, że z ogromną trudnością próbuję zaakceptować stanowisko, iż obydwa opisy należy traktować jako równie ważne.
Zanim o tym, co przeczytać można w dwóch pierwszych rozdziałach Księgi Rodzaju, chcę zwrócić uwagę na pewną rzecz. Oryginalna, pierwotna wersja Księgi Rodzaju spisana została w języku hebrajskim. Język ten posiada słowo ha’adam, które jest dosyć pojemne znaczeniowo. To nie jest tylko nazwa własna – imię męskie. Ha’adam oznacza również: człowiek, człowieczeństwo, cały rodzaj ludzki. I w tym szerokim znaczeniu słowo to używane jest w pierwszym, drugim i trzecim rozdziale Księgi Rodzaju (oczywiście sama tego nie wymyśliłam, tylko przeczytałam w książce prof. Anny Świderkówny pt. „Rozmów o Biblii ciąg dalszy”). Niestety, język polski nie jest w stanie oddać tego szerszego znaczenia słowa ha’adam, zawęża to znaczenie albo tylko do Adama, albo tylko do człowieka (w liczbie pojedynczej rodzaju męskiego).

Chrześcijanin homoseksualista


Wiele gejów i lesbijek twierdzi, że wiara chrześcijańska jest wiodąca regułą ich życia. Część z nich utrzymuje, że ich seksualna orientacja jest dana od Boga, że jest dobra i że nie ma nic złego czy grzesznego w ich homoseksualnych czynnościach. Osoby te mówią, że Biblia i Tradycja Kościoła nie potępiają homoseksualnych zachowań, ale zostały one błędnie zinterpretowane i nadużyte, czasem nieświadomie, a czasem całkiem celowo, przez uprzedzonych i wrogich ludzi, którzy nienawidzą homoseksualistów. Ci, którzy rozumują w ten sposób, chcą oczywiście, aby inni zgodzili się z nimi i wielu dokłada starań, aby ich poglądy zostały zaakceptowane, szczególnie przez innych Chrześcijan i władze kościelne.

Inni homoseksualni chrześcijanie utrzymują z kolei, że ich orientacja seksualna nie jest od Boga, lecz wywodzi się z ludzkiej ułomności. Bóg jedynie „zgadza się” na to, jako że w Jego plan nieuchronnie wpleciona jest ludzka wolność i grzech. Część tych osób nie chce lub nie jest w stanie zidentyfikować

Kobieta kapłan?

Ostatnimi czasy dużo mówi się na temat kobiet, ich praw i roli, w co byśmy nie mówili, zmaskulinizowanym społeczeństwie. Na naszych oczach rozrastają się ugrupowania feministyczne stające w obronie kobiet, a niekiedy w swej zapamiętałości wywyższające kobiety ponad mężczyzn. Powstaje wrażenie, że światy męski i kobiecy prowadzą walkę kierując się poczuciem zagrożenia i wzajemnej wrogości. Sztandarowe hasło – równouprawnienie kobiet – wciąż jest aktualizowane co świadczy zapewne o tym, że problem wciąż istnieje, nieporozumienie nie chce ustąpić porozumieniu.

Niewątpliwie wszelkie niuanse życia społecznego odzwierciedlają się w życiu Kościoła, który składa się z ludzi należących do obecnego społeczeństwa.

A zatem na fali równouprawnienia wszczęto alarm o brak sprawiedliwości w Kościele, gdzie tylko mężczyźni zajmują najwyższe stanowiska – jeżeli chodzi o hierarchię kościelną.

Dlaczego każdej niedzieli i w okresie Pięćdziesiątnicy modlimy się w cerkwi bez klękania?

Wielokrotnie, będąc „przypadkowym przechodniem”, zauważam w czasie nabożeństw następujące zjawisko: część wiernych klęczy a część stoi i to wcale nie z powodu braku miejsca, chociaż i ten brak czasami może być przyczyną. Ci stojący uważani są często za łamiących reguły obowiązujące w cerkwi i patrzy się na nich z błyskiem wrogości czy wyższości w oku. Ponieważ należę do tzw. stojących wiernych, zacząłem się zastanawiać kto ma rację, bo czasami wzrok tych klęczących był tak powalający z nóg, że trzęsły mi się one i uginały samoczynnie (i wtedy musiała zadziałać siła woli, która na ogół wygrywała tę wewnętrzną walkę). Aby się długo nie zastanawiać i odpowiedzieć sobie i innym na dręczące mnie pytanie, spróbowałem poszperać tu i ówdzie w nadziei znalezienia odpowiedzi na "problem klęczenia". Poniżej przedstawiam wyniki tego szperania.

…zstąpił z nieba…

Stwierdzenie, że Syn Boży „zstąpił z nieba i wcielił się ” nie oznacza, że znajduje się On „gdzieś tam” we wszechświecie i zstępuje na Ziemię. Zstąpienie z niebios jest biblijnym sposobem mówienia, że Syn Boży przychodzi z zupełnie innego, świętego istnienia Boga, będącego poza granicami przestrzeni i czasu, istniejącego poza stworzonym, fizycznym światem. Ze stwierdzenia tego nie wynika oczywiście fakt, że przed Wcieleniem Syn Boży był zupełnie nieobecny w świecie. Syn zawsze był „w świecie”, „świat przezeń powstał” (Jan 1:10). Jako stworzony na obraz i podobieństwo Boga, każdy człowiek – właśnie przez bycie człowiekiem – jest odbiciem boskiego Syna, który sam jest „obrazem Boga niewidzialnego, pierworodnym wszelkiego stworzenia” (Kol 1:15), „odblaskiem chwały i odbiciem jego istoty” (Heb 1:3). Tak więc Syn, Słowo, Obraz, Blask Boga, jak jest On nazywany w Biblii, był zawsze w świecie przez obecność w każdym ze swoich „stworzonych obrazów”, nie tylko jako ich twórca, ale też jako ten, którego istotę dzielą i odzwierciedlają wszystkie istoty.

...jednorodzony Syn Boży...

Jezus jest jednym z Bogiem jako Jego Jednorodzony Syn. Jest to ewangeliczne stwierdzenie sformułowane przez świętych ojców na Soborze Nicejskim w następujący sposób:

„…I w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało.”
Wersy te mówią o Synu Bożym, zwanym także Słowem lub Logosem Bożym, przed wydaniem Go na świat w ludzkim ciele. Jest jeden wieczny Syn Boży. Jest On zwany Jednorodzonym, co oznacza tylko jednego zrodzonego z Boga Ojca. (‘zrodzony’ oznacza po prostu urodzonego). Syn Boży jest zrodzony z Ojca „przed wszystkimi wiekami”, tj. przed stworzeniem, przed początkiem czasów. Tak jak czas ma swój początek w stworzeniu, tak Bóg istnieje przed czasem, w wiecznym niekończącym się istnieniu bez początku i bez końca. Wieczność jako słowo nie oznacza niekończących się czasów. Oznacza tylko bieżącą teraźniejszość, bez przeszłości i bez przyszłości. Dla Boga nie ma przeszłości ani przyszłości; wszystko jest teraźniejszością, wszystko jest dzisiaj.

...i w jednego Pana Jezusa Chrystusa...

Fundamentalnym wyznaniem chrześcijan jest stwierdzenie, że Jezus Chrystus jest Panem i Władcą. Ma ono swój początek w Piśmie Świętym, kiedy Chrystus sam pyta swoich uczniów o to kim myślą, że jest:
„On im mówi: A wy za kogo mnie uważacie? A odpowiadając Szymon Piotr rzekł: Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego” (Mat 16:15-16)

Jezus jest Chrystusem. Jest to pierwszy akt wiary, który człowiek wierzący musi przyjąć i zaakceptować. W trakcie narodzin dziecku Maryi nadano imię Jezus, co dosłownie znaczy Zbawiciel (z hebrajskiego Jozue: imię następcy Mojżesza, który przekroczył Jordan i wprowadził naród wybrany do ziemi obiecanej). „A urodzi syna i nadasz mu imię Jezus; albowiem On zbawi lud swój od grzechów jego” (Mat 1:21; Łuk 1:31). Jezus jest Chrystusem - Pomazańcem, Mesjaszem Izraela, Mesjaszem obiecanym światu przez Abrahama i jego dzieci. Ale kto to jest Mesjasz? Jest to drugie pytanie zadane przez Chrystusa człowiekowi w Biblii – tym razem nie uczniom, ale tym, którzy z Niego drwili i naśmiewali się. „Kim jest Mesjasz?” zapytał ich, nie dlatego że rzeczywiście chciał to wiedzieć, ale dlatego aby ich uciszyć i rozpocząć dzieło, dla którego przyszedł: zbawienie świata.

O święcie Objawienia - Chrztu Pańskiego

Gdy chrzciłeś się w Jordanie, Panie, objawiła się chwała Świętej Trójcy,
Albowiem głos Ojca zaświadczył o Tobie, nazywając Cię umiłowanym Synem,
I Duch pod postacią gołębicy zwiastował prawdziwość słów.
Chryste Boże, któryś się objawił w świecie i świat oświecił - chwała Tobie!
Troparion Chrztu Pańskiego
Żadne święto Kościoła prawosławnego, poza oczywistym wyjątkiem Świętej Paschy, nie objawia lepiej prawdziwej Chwały Bożej niż uroczystość Teofanii (Objawienia Bożego, Chrztu Pańskiego), celebrowana każdego roku 6(19) stycznia. Wielkanoc obchodzona była od początku chrześcijaństwa w czasie żydowskiej Paschy, będąc corocznym przeżyciem ukrzyżowania, śmierci i zmartwychwstania Pana Jezusa. Św. Paweł pisał do Koryntian: "Chrystus został bowiem złożony w ofierze jako nasza Pascha. Tak przeto odprawiajmy święto nasze." (1 Kor. 5,7-8). Najstarszym zaś obok Wielkanocy świętem Kościoła był Chrzest Pański. Tradycja jego obchodzenia zakorzeniona była na długo przed ustanowieniem takich świąt, jak Boże Narodzenie i Zwiastowanie. Dostojeństwo i wagę nadawaną temu świętu podkreśla niezwykle uroczysta jego celebracja w starożytnym Kościele etiopskim, gdzie po dziś dzień jest ono drugim co do ważności dniem roku liturgicznego.

Refleksja o kobietach – starożytność i Nowy Testament

Obecnie jestem w trakcie pisania pracy magisterskiej pod tytułem „Kobiety w Ewangelii św. Jana”. Przeglądając liczne materiały bardziej lub mniej potrzebne do tej pracy wyczytałam sporo ciekawostek, dotyczących sytuacji kobiet, ich roli i miejsca w różnych okresach historii ludzkości. Pomyślałam też, że mogłabym podzielić się z Wami moimi „odkryciami”. Mam też nadzieję, że zainteresują one nie tylko kobiecą część naszego wspaniałego grona, szeroko rozumianej młodzieży prawosławnej gromadzącej się pod egidą „Woli”.

Zacznijmy zatem od prawnej pozycji kobiety starożytnego Wschodu. Otóż w kulturze Persów, Greków i Żydów mężczyzna dziękował za to, iż nie był niewierny, nie cywilizowany, za to, iż nie był kobietą i ... sługą.

Poszukiwanie Wiary. Wezwanie

Wiara - to droga, którą Bóg i człowiek idą na spotkanie jeden drugiego. Pierwszy krok czyni Bóg, który zawsze bezgranicznie wierzy w człowieka. On daje człowiekowi jakiś znak, namiastkę Swojej obecności. Człowiek, który słyszy tajemnicze wezwanie Boga, stawiając krok w Jego stronę odpowiada na to wezwanie. Bóg wzywa człowieka jawnie lub w tajemnicy, w sposób świadomy, namacalny, lub w ogóle niezauważalnie. Człowiekowi jednak jest trudno uwierzyć w Boga, jeśli sam sobie wcześniej nie uświadomi swego wezwania.

Wiara - to tajemnica i sakrament. Dlaczegóż jeden człowiek odpowiada na wezwanie Boga, a drugi tego nie chce uczynić? Dlaczegóż jeden człowiek słysząc słowo Boże, gotów jest przyjąć je, a drugi pozostaje na te słowa głuchy, obojętny? Dlaczegóż jeden człowiek spotykając Boga na swojej drodze, w tym samym czasie potrafi porzucić wszystko i iść za Nim, a drugi odwraca się i idzie w drugą stronę? „Jezus przechodząc w pobliżu morza Galilejskiego, ujrzał dwu braci: Szymona zwanego Piotrem, i Andrzeja, brata jego, którzy zarzucali sieć w morze, albowiem byli rybakami. I rzekł do nich Jezus: Idźcie za Mną.... A oni natychmiast porzucili sieci i poszli za Nim. I odszedłszy z stamtąd dalej, ujrzał innych dwu braci, Jakuba, syna Zabedeusza, i Jana, brata jego... i wezwał ich. A oni zaraz opuścili łódź oraz ojca swego i poszli za Nim” (Mt.4, 18-22). W czym tkwi tajemnica gotowości galilejskich rybaków, którzy porzucili wszystko i podążyli za Chrystusem, Którego przecież oni widzieli po raz pierwszy w swoim życiu?

Grzech i jego konsekwencje

Poniższy artykuł jest kontynuacją cyklu "Symbol wiary" publikowanego od siódmego numeru „Artosa”


Słowo grzech dosłownie znaczy „stracić ślad, zgubić się”. Oznacza klęskę tego, czym człowiek powinien być i co powinien robić. Pierwotnie człowiek został stworzony, aby być obrazem Boga, aby żyć w unii z Bożym istnieniem i aby rządzić całym stworzeniem. Klęska ludzka w tych powinnościach jest także nazywana jego upadkiem. Upadek człowieka oznacza, że zawiódł on w działaniach, do których powołał go Bóg. Takie jest znaczenie 3 rozdziału Księgi Rodzaju. Został on omamiony przez zło wiarą, że z własnej woli może być taki, jak Bóg. W tradycji prawosławnej skosztowanie owocu z „drzewa wiadomości dobrego i złego” jest interpretowane jako zasmakowanie zła, dosłownie - jako doświadczenie jego istoty. Czasami jest także tłumaczone (jak u św. Grzegorza Teologa) jako dążenie człowieka do czegoś, co jest poza jego możliwościami; jako dążenie do czegoś, czego nie może zrealizować za pomocą własnych sił. Niezależnie od interpretacji historii z Księgi Rodzaju, najważniejszy pozostaje fakt, że człowiek nie sprostał swojemu pierwotnemu powołaniu. Nie był posłuszny Bożemu poleceniu z powodu swojej dumy, zazdrości i braku pokornej wdzięczności dla Boga ulegając kuszeniu Szatana. Tak człowiek zgrzeszył, tak „stracił ślad, obraz” i tak przekroczył Prawo Boże (1 Jan 3:4). Zrujnował siebie i stworzenie Boże, które było mu dane dla sprawowania opieki nad nim. Przez swój grzech człowiek poddał siebie i i wszystko, co zostało stworzone zasadom zła i śmierci.

Miłość współcierpiąca

Grzech-„dziecko” wolnej woli i akt dobrowolnego odchylenia się człowieka od Boga, nie mający jednak przyczyny w jego naturze, lecz pochodzący z nadużycia woli i rozumu. Dzięki niemu-pisze św. Cyryl Jerozolimski-byliśmy wrogami Boga, i Bóg przeznaczył śmierć grzesznikowi. Skutkiem grzechu jest więc śmierć, która dotyka każdego bez wyjątku. Występek przeciw Bogu doprowadził oprócz tego do zaciemnienia umysłu, utraty możliwości percepcji świata (zarówno duchowego jak i materialnego), zniekształcenia woli, a więc większej skłonności ku złu niż ku dobru. Choroby, cierpienia i troski stały się nieodłącznym elementem życia człowieka po wygnaniu z raju (Rdz 3, 17). Cóż z dwojga miało się stać-pisze dalej św. Cyryl-czy według sprawiedliwości należało uśmiercić, czy też według miłości ludzi naruszyć to, co było przeznaczone? Pojawia się pytanie: Czy Boża sprawiedliwość przewyższa Jego miłosierdzie, czy jest odwrotnie? Należy przy tym zaznaczyć, że określenia „bardziej”, czy „mniej” nie są najodpowiedniejsze w określaniu przymiotów Boga. Postawione pytanie jest, można by rzec, eschatologiczne, zakorzenione tu, w naszej rzeczywistości, ale wybiegające w przyszłość.

…wszystkie rzeczy widzialne i niewidzialne…

(jest to kontynuacja cyklu artykułów z Nr 7/1998 i 8/1999: „WIERZĘ”, „W JEDYNEGO BOGA…”, „…TWÓRCĘ NIEBA I ZIEMI…” i „CZŁOWIEK JAKO STWORZENIE BOŻE”)


Bóg stworzył nie tylko świat widzialny, fizyczny, ale także świat niewidzialny. Biblia określa czasami ten świat jako „niebiosa” lub jako „coś ponad niebiosami”. Pomimo symbolicznego opisu w Piśmie Świętym, świat niewidzialny nie jest częścią materialnego wszechświata. Nie istnieje w kosmosie; nie ma fizycznego wymiaru. Dlatego też nie może być dokładnie zlokalizowany i nie jest miejscem w materialnym wszechświecie.

Święty Patryk, oświeciciel irlandii – wyjątki z żywota


Rozwój i ekspansję chrześcijaństwo celtyckie zawdzięcza min. działalności św. Patryka. Patryk (Pádraig) urodził się w zachodniej części Wielkiej Brytanii w niezidentyfikowanym miejscu zwanym Bonnavern Taburniae w końcu czwartego wieku, a więc w okresie kiedy chrześcijaństwo dopiero dotarło do brzegów Brytanii. Jego ojciec - Kalpurnius był diakonem. Należało się więc spodziewać, że wiara w Boga była silnie zakorzeniona w jego rodzinie. Ale jako dziecko Patryk, jak później sam mówił o tym okresie, nie znał prawdziwego Boga.